W tym roku po raz pierwszy będziemy świętować Boże Narodzenie u siebie. Zaprosiliśmy rodzinę i będzie tutaj. Nie szkodzi, że jeszcze sporo rzeczy nam brakuje; grunt, żebyśmy byli razem. W weekend idę kupić choinkę. Miała być tradycyjnie w Wigilię, ale moja Pani nie może się już doczekać. Kupiła i zrobiła sporo ozdób, więc choinka też nie może być jakaś tam malizna. Jodła, mniej-więcej 2 metrowa. Zastanawiałem się ostatnio co jej kupić. Myślałem, o jakiejś bieliźnie, ale jak widzę ile czasu i ile sztuk mierzy, zanim coś kupi, to chyba się nie zdecyduję. Przeglądałem też szlafroki i to wydaje się bezpieczniejsze, przynajmniej jeśli chodzi o rozmiar. A jak będzie seksowny to nie powinna kręcić nosem. Oczywiście mogę „iść” w coś uniwersalnego w stylu książka, film czy muzyka, ale to taki standardowy prezent, z serii tych, które robimy sobie bez okazji, więc nie jestem przekonany. Najchętniej kupiłbym jej laptopa, bo jej już lekko pada, ale aktualnie nie dysponuję wystarczającą gotówką, a ostatnio mam wstręt do kolejnego zadłużania się. Dobrze, że jeszcze trochę czasu zostało…