Jakiś czas temu pisałem, że zdobywam z kumplami korony różnych gór. Temat jest nadal aktualny, bo nie tak łatwo zorganizować czas i wyjazd, aby wyskoczyć w dalsze pasma górskie. Łazimy więc często w bliższych okolicach, zaopatrzeni dodatkowo w książeczki PTTK GOT. Niedawno doszliśmy do wniosku, że wspaniale byłoby kupić sobie małą działkę w górach i postawić na niej jakiś domek kempingowy czy coś w tym stylu. Znaleźliśmy sporo ofert sprzedaży działek w mniej obleganych przez turystów górach, w bardzo dobrych cenach. Chętnie zainwestowałbym w takie coś; w sumie powstrzymuje mnie przed tym tylko jedna rzecz. I nie, nie jest to zakaz mojej Damy, tylko jeden z jej argumentów, który trudno mi obalić.

Chodzi o to, że jak sobie taki domek holenderski, altankę czy coś – na pewno niewielkiego – postawię na takim odludziu, to czy mi go ktoś nie splądruje, albo nawet się do niego nie wprowadzi? Co jakiś czas słyszy i czyta się o takich rzeczach. Strach zostawić samochód na odludziu, a co dopiero dom.

Ostatnio ojciec opowiadał o znajomym, który mieszka na stałe pod lasem, a któremu już kilka razy okradli komórkę ogrodową i garaż i wynieśli sprzęt ogrodowy i różne samochodowe rzeczy. I nie obawiali się ludzi, którzy mieszkają tuż obok. Więc co dopiero mały domek gdzieś na łączce pod lasem, pozostawiony przez wiele miesięcy samopas. Kusiłby niepotrzebnie. Niestety żyjemy w dziwnym kraju i trzeba się z tym pogodzić.

Czasem wkurza mnie nasza opinia złodziei za granicą, ale kurcze, tak szczerze mówiąc – często tak tu jest. Oczywiście w innych krajach też jest przestępczość, ale nie miałbym takich oporów przed zakupem działki i domku np. w Szwajcarii czy Finlandii.

Na razie postanowiłem obserwować rynek i zastanawiam się. Na szczęście w góry nie mam daleko. Można sobie pozwolić na wypady jednodniowe lub z noclegami. I dobrze, bo sezon narciarski zbliża się wielkimi krokami, więc będzie dodatkowy powód do ruszenia się na południe kraju.