Nie dość, że dzisiaj mamy piątek, to jeszcze mam wolny wieczór. Czy czegoś więcej można oczekiwać od życia? 😉 Ten wieczór to może nie taki cały, ale Dama umówiła się dziś z psiapsiółkami na zakupy, „bo black friday”. Obstawiam, że ściągną do domu koło 10tej. Całe szczęście, że psiapsióły były chętne na shopping, bo ominęła mnie „przyjemność” stania czy przesiadywania (w nielicznych pro-męskich sklepach) przed przymierzalniami i szukania rzeczy niezbędnych do życia. Co prawda od dłuższego czasu noszę się z zamiarem kupienia nowego ekspresu do kawy i mikrofali, ale wolę poszukać w necie, zamiast zużywać nogi w galeriach. Jeszcze mi się przydadzą…

Trzeba by się dowiedzieć co z wolnym czasem zamierzają zrobić partnerzy czy też mężowie psiapsiółek, bo można by urządzić jakąś męską imprezkę…