Najbliższe święta spędzamy u teściów, więc odpadnie nam bieganie, gotowanie i zastanawianie się jak tu upchnąć wszystkich, czego mogliśmy doświadczyć w Boże Narodzenie. Oczywiście było bardzo miło, przytulnie i rodzinnie, ale jednak okrasiliśmy to sporą dawką nerwów. Tym razem teściowa zadeklarowała, że sama chce wszystko przygotować, więc żebyśmy przypadkiem nic nie przywozili, bo zostanie i się zmarnuje. Zanosi się więc na spokojny, przedświąteczny czas, pomijając kwestię biegania po sklepach za wiosenną garderobą dla mojej Pani i poszukiwanie narzuty na łóżko do sypialni, która w przekonaniu mojej Pani nada charakter naszej sypialni i wykończy urządzanie tej części naszego gniazdka. Oczywiście nie oznacza to końca zwiększonych wydatków, bo rozmawiała już z sąsiadkami o urządzeniu balkonów (wychodzi na to, że balkon jako wyeksponowana część naszego mieszkania musi być wypaśnie urządzony). Plany są więc takie, aby kupić doniczki rattanowe i zasadzić w nich tuje i inną roślinność… Niech mi ktoś wytłumaczy ideę sadzenia takich wielkich krzewów na balkonie, bo jakoś nie mogę tego zrozumieć. Obciąża niepotrzebnie toto konstrukcję, będzie siedliskiem pająków, których pewnie ja się będę musiał pozbywać, zajmuje niemało miejsca, które można by przeznaczyć na dodatkowe siedzenia dla znajomych. Jakieś małe subtelne rośliny – ok, choć biorąc pod uwagę zapominalstwo mojej Pani co do podlewania kwiatów, to można by to uznać za znęcanie się nad roślinami, które co do zasady przeznaczone są do rośnięcia w gruncie. Tym bardziej, że przy bardziej mroźnej zimie może się to wszystko zmarnować, bo do domu przecież nie wniesiemy takich krzaków, a zgadnijcie kto w razie czego będzie musiał siedzieć na balkonie na mrozie i kombinować jak by tu zabezpieczyć to coś? Poza tym okopci się od grilla, ale cóż, to nie tylko moje mieszkanie, więc jak udowodni, że nas stać, to się kupi.

Póki co cieszę się wiosną, jeżdżeniem na rowerze i na rolkach.