Gdzieś mi uciekło kilka miesięcy. Nie w życiu na szczęście, tylko na blogu. Może to i dlatego, że ambitnie trzaskałem ostatnio nadgodziny, żeby dozbierać na wakacje. Udało nam się zgrać urlopami i za trochę ponad miesiąc wyjeżdżamy. Powiedziałem o tym wczoraj mojej Damie. Wpadła w zachwyt. Co prawda od razu pojawiła się kwestia ciuchów, nowego stroju kąpielowego i takie tam, ale powiedziałem, że kasy więcej nie mam. Opłaciłem całość pobytu z wyżywieniem. Na dojazd wystarczy nam z bieżących wypłat. Mi do szczęścia niczego więcej nie potrzeba. Potrafię się dobrze bawić w tym co mam, a ona niech sama kombinuje. Oczywiście od razu pojawiło się też pytanie: dlaczego nic nie powiedziałem, moglibyśmy pojechać gdzieś indziej, a przynajmniej wspólnie zadecydować… Słowo daję, nie rozumiem kobiet. Mieliśmy nigdzie nie jechać i widziałem, że spuszcza nos na kwintę. Chciałem zrobić niespodziankę, przyjemność, no i w pierwszej chwili się ucieszyła, ale w drugiej już pytania „dlaczego”. Ano dlatego, że na to, co by chciała nie starczyłoby, a ja nie chcę pakować się w kolejne kredyty. I dlatego, że kiedyś nam się tam bardzo podobało. I dlatego, że nie chcę wszystkich prezentów konsultować… Powiedziałem jej, że możemy zrezygnować, jak nie chce jechać i wysłać tam np mojego brata z żoną. No to zechciała 🙂 A przed urlopem czeka nas jeszcze gorący okres, bo i temperaturę wysoką zapowiadają (przynajmniej w najbliższych dniach) i projekty trzeba pokończyć. Na jutro mam termin na projekty opakowań, a później dojdą mi jeszcze rzeczy T., który idzie na urlop. Pocieszające jest jednak to, że zrobiło się luźniej na drogach, po wyjeździe studentów, w czasie wakacji dzieci, które co prawda do szkoły samochodami nie jeżdżą, ale ich rodzice robią sztuczny tłok, odwożąc je do szkół, no i oczywiście część tych rodziców też już ma wolne. Na szczęście miasto zadbało o zdrowie psychiczne swoich obywateli, żeby zbytniego szoku nie przeżyli, i zaczęło remontować kilka ważnych dróg, więc korki w wielu okolicach pozostały, uff 😉

A tymczasem sąsiad woła na grilla 🙂