Koniec roku to dla mnie czas sporej mobilności i szybkiego tempa w pracy i w domu. W pracy – ponieważ trzeba „wykończyć” stary rok, a w domu, bo jest mnóstwo spraw do załatwienia i rodziny do odwiedzenia.
W tym roku święta spędziliśmy na krzątaniu się od jednych rodziców i dziadków do drugich. Odpoczynku nie było. Było za to obżarstwo, bo wszyscy chcieli, żebyśmy u nich spróbowali wszystkiego. Masakra. W przyszłym roku wyjeżdżam na święta w góry, choćby sam, jeśli moja Dama nie będzie chciała. Po powrocie ze świąt, przyszła pora na gonitwę w pracy.
Teraz jestem na takim etapie: wolne do 6 stycznia, po obiedzie, przed pakowaniem się, bo w nocy wyjeżdżamy w Bieszczady 🙂
Korzystając z wolnej chwili, na szybko, szybko życzę Wam wszystkiego najlepszego w Nowym 2020 Roku i szampańskiej imprezy sylwestrowej (czy jaką tam lubicie).
Do „zobaczenia” w przyszłym roku.