Sytuacja z koronawirusem wygląda coraz poważniej. U mnie w pracy ludzie obawiają się nie tylko samej choroby, ale także zamknięcia zakładu z powodu kwarantanny. Ostatni bilans firmy wychodzi tylko lekko na plusie. Przebąkuje się, że jesteśmy w dość trudnej sytuacji i jeśli nic się nie zmieni to konieczne będą zwolnienia. Konieczność zamknięcia zakładu pracy mogłaby więc bardzo boleśnie odbić się na nas.

Co prawda wszędzie powtarzają, że mamy rynek pracownika, ale nam tu dobrze. Mamy zgrany zespół, nie możemy narzekać ani na warunki w samej pracy, ani na wynagrodzenia. Zresztą jeśli z powodu koronawirusa upadnie wiele firm, to ten rynek pracownika może się znacznie skurczyć…

Tak czy inaczej robi się poważnie i mimo, że nadal staramy się żartować i bagatelizować sprawę, to miny coraz częściej rzedną.

Tymczasem powinny się wypogadzać, bo robi nam się piękna wiosna. Coraz więcej kwiatów i krzewów zaczyna kwitnąć i puszczać pierwsze małe listki. Ptaki śpiewają. Słońce świeci. Robi się coraz cieplej. W sumie można by się pokusić o hartowanie na świeżym powietrzu np biegając czy jeżdżąc na rowerze. Styku z chorymi i potencjalnie chorymi wtedy nie ma. Wszystko na plus. Wydolność płuc rośnie.

Chyba trzeba będzie o tym pomyśleć. Albo nie. Już pomyślałem. Teraz trzeba będzie wcielić to w życie…