Zaczęliśmy z moją Damą planować urlop. Okazało się, że albo się starzejemy i nasze potrzeby się zmieniają, bo nie chcemy już wyjeżdżać, tylko po to, żeby się powylegiwać na plaży popijając drinki. A przynajmniej nie chcemy, żeby tak wyglądał cały nasz urlop. Zarezerwowaliśmy sobie tydzień w spa, z rozbudowanym sprzętem sportowym, żeby można było skorzystać z dobrodziejstw pobliskich lasów i jezior.

Drugi tydzień będziemy spędzać osobno. Dama ma ochotę przedłużyć pobyt, ale z psiapsiółkami – tak bardziej już na leniwca i dla masaży, a ja w tym czasie jadę na drugi koniec Polski na warsztaty fotograficzne. Ostatnio wciąga mnie fotografia artystyczna, ale widzę, że brakuje mi warsztatu i koncepcji „twórczych”. To tak w ramach rozwijania hobby, choć kto wie, może kiedyś w przyszłości mi się przyda i zawodowo…

Nie ma czasu za bardzo pisać, więc dorzucam tylko wiosenne zdjęcie, żeby zaznaczyć zmiany pór roku na blogu. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł się pochwalić czymś ciekawszym 🙂

Powoli kończy się luty. Dobrze, że tegoroczna zima jest taka łagodna. Będzie mniejszy rachunek za gaz. Staramy się nie przegrzewać mieszkania, żeby później nie było zdziwienia na widok faktury. Zastanawiamy się ile tak naprawdę kosztuje ogrzewanie gazem, bo to nasz pierwszy sezon zimowy. Kiedyś było bardzo drogie, teraz wszędzie takie montują, no może z wyjątkiem centrów dużych miast, więc chyba da się z tym żyć. Mieszkanie jest jeszcze „świeże”, musimy ogrzewać, żeby dosuszyć ściany. Co dziwne, wszelkie kwiaty jakie kupiliśmy, zwiędły (mam na myśli te doniczkowe). I to nie na skutek złego podlewania czy braku światła. Rozmawialiśmy z sąsiadami i znajomymi, którzy kupili mieszkania w innych miejscach, ponoć to norma. Ciekawe co takiego wydzielają ściany czy farby, że kwiaty nie są w stanie tego przeżyć. Mam nadzieję, że nam to nie szkodzi.

Nadal kontynuuję plan odkładania na wakacje. Oczywiście moja Dama nic o nim nie wie, bo pewnie by się nie udało. Ostatnio wyszło, że wiele rzeczy nam się nie mieści i pojawiła się konieczność nowego zakupu pt. szafa do przedpokoju. Ja rozumiem, że jest potrzebna, ale potrzebujemy wielu rzeczy i nie wszystko da się sfinalizować od razu. Może dla świętego spokoju przejrzę po pracy jakieś przyzwoite, acz tanie meble, które poprawią atmosferę w domu. Co do wakacji, to zastanawiam się nad urlopem w czerwcu albo we wrześniu. Wiem, że to odległa przyszłość, ale takie są zasady planowania u nas w firmie. U niej zresztą też, więc najważniejsze, żeby się jakoś zgrać. W zeszłym roku było z tym ciężko. Oby w tym poszło łatwiej.

Wczoraj zauważyłem, że jakiś idiota porysował mi samochód… Nie chcę być mściwy, ale mam nadzieję, że jego kiedyś to też spotka.